«FT» o geopolitycznej grze Rosji w sprawie Nord Stream 2  Ze świata

Temat: Rosja. Związki zagraniczne

  • Wielka inwestycja Gazpromu. Rozpoczęto układanie rur na rosyjskich wodach
  • Spór wokół Nord Stream 2. Media: Gazprom grozi Danii pozwem
  • Pieniądze na rzecz rosyjskiego giganta przejmą komornicy. Jest decyzja sądu
  • Odtajniono raport o umowach gazowych z Gazpromem. NIK pokazuje na błędy w negocjacjach
  • Rosjanie odpowiedzą Amerykanom. Minister zapowiada wprowadzenie ceł

Budowa gazociągu Nord Stream 2 to element geopolitycznej gry Rosji, w obrębie której Kreml dąży do odwiedzenia zacieśnienia więzi z Niemcami i do ukarania Ukrainy. Do zwolenników projektu zalicza się niemiecką kanclerz Angelę Merkel - pisze przy środę "Financial Times".

Jak czytamy w brytyjskim dzienniku, niewiele projektów energetycznych wywołuje tyle podziałów jak Nord Stream 2 rosyjskiego koncernu państwowego Gazprom.

Wartym 11 mld dolarów gazociągiem o długości 1200 km dodatkowe ilości rosyjskiego błękitnego paliwa mają płynąć bezpośrednio do Niemiec według dnie Morza Bałtyckiego. Krytycy tego planu, czyli USA, niektórzy przedstawiciele Ue i kilka krajów Europy Środkowej i Wschodniej twierdzą, że zwiększy on zależność Świata od rosyjskiego gazu jak i również ograniczy konkurencję. Zaszkodzi także gospodarkom Ukrainy, Słowacji bądź Polski, które obecnie sporo zarabiają na tranzycie rosyjskiego gazu przez swoje terytoria.

"Jednak do stronników Nord Stream 2 zaliczają się nie tylko Moskwa, lecz również pięć europejskich firm, które mają okazać się zaangażowane w jego skład: niemieckie BASF i Uniper, francuska Engie, austriacka OMV i (brytyjsko-holenderska) Royal Dutch Shell, a także wysocy rangą niemieccy politycy, w tym, jak się zdaje, kanclerz Angela Merkel" - dodaje "FT". Ich zdaniem Nord Stream 2 "wyeliminuje zagrożenia tranzytowe", co jest eufemizmem na umożliwienie tego, aby eksportowany z Rosji do Europy gaz omijał Ukrainę.

Szwecja "uzależni Europę od momentu rosyjskiego surowca"?

Polski uderzenie

Gazeta przypomina, że "w ub. miesiącu Polska zadała projektowi potencjalnie zabójczy cios". Urząd Ochrony Konkurencji jak i również Konsumentów ostrzegł wówczas, hdy zablokuje przedsięwzięcie, gdyż wzmocni ono pozycję Gazpromu przy Europie Środkowej, która i tak jest dominująca. Pięciu tych popularnych partnerów wycofało się z planów przejęcia po dziesięciu proc. udziałów w konsorcjum Nord Stream 2. Zgoda UOKiK-u była wymagana do tego, aby Gazprom mógł wyemitować akcje, umożliwiające im przyłączenie się do konsorcjum. Gazprom oznajmił, że zamiast konsorcjum sam zajmie się budową, a jego europejscy partnerzy znajdą jakieś sposoby, aby w jakiś sposób się do niej przyczynić.

Ekspert i były orędownik Bułgarii w Rosji Ilian Wasilew sugerował, że nabierając pod uwagę stan zasobów Gazpromu pomysł samodzielnego finansowania tego gazociągu przez koncern "graniczy z ekstremalnym optymizmem". Firma mogłaby najpewniej to zrobić jedynie dzięki jakiejś formie rosyjskiej pomocy państwowej, "chociaż sam budżet Rosji ciężko nazwać bogatym" - odczytujemy w "FT".

Geopolityczna gra

"Ale Gazprom tak łatwo się nie poddaje. Zasygnalizował, że w ewentualnym tygodniu na forum gazowym w Petersburgu ogłosi porozumienia ze swymi europejskiemu partnerami i przedstawi najnowsze plany. W tym miesiącu formalnie złożył też wniosek na temat pozwolenia na budowę 2 nowych nitek równoległych do otwartego w 2011 r. Nord Stream 1, wzdłuż szelfu kontynentalnego Szwecji" - pisze dziennik.

Gdy w 2014 roku, w obliczu sprzeciwu ze witryny UE, Moskwa wycofała się z projektu South Stream, którego celem było zapewnianie gazu po dnie Morza Czarnego do Turcji, mogło wydawać się, że Gazprom może w końcu zwrócić się w kierunku polityki eksportowej, która bardziej niż motywami politycznymi będzie napędzana powodami handlowymi.

Europa na potęgę kupuje rosyjski gaz

"Jednak teraz, wówczas gdy zamiast tego Gazprom przygląda się dostarczaniu gazu do odwiedzenia Europy Południowej przez Turcję, trudno jest postrzegać Nord Stream 2 - co do którego koncern sygnalizował podstawowe porozumienia z europejskimi partnerami w ub. roku - jako coś innego aniżeli grę geopolityczną" - pisze "FT".

"Kara gwoli Ukrainy"

"Wydaje się, hdy celem projektów Gazpromu wydaje się położenie kresu roli Ukrainy jako kraju tranzytowego na rzecz rosyjskiego gazu, po wygaśnięciu w 2019 roku aktualnej umowy w sprawie tranzytu z Kijowem" - uważa dziennik. Może się to wydawać zrozumiałe, biorąc poprzednie kłótnie gazowe między dwoma krajami, ale wpisuje się to też w plany Kremla, by pozbawić Kijów kilku miliardów dolarów na rok z opłat tranzytowych a mianowicie ocenia gazeta.

Wiceszef Komisji Europejskiej ds. starego kontynentu energetycznej Marosz Szefczovicz powiedział "FT", że South Stream 2 wygląda jak "pewnego rodzaju kara" dla Ukrainy po jej niedawnej prozachodniej rewolucji. Dodał, że plan jest "sprzeczny z tymże, co chcemy osiągnąć" komponując nową unię energetyczną.

Wasilew sugeruje, że wyższą motywacją dla Moskwy ma możliwość być tworzenie nowej "więzi strategicznej" z Niemcami, gdzie znajdzie się punkt docelowy Nord Stream 2, poprzez przekształcenie tego kraju po europejski hub dla rosyjskiego gazu. Mogłoby to posiadać pozytywny wpływ na niemiecki przemysł, któremu oferowano żeby niższe ceny gazu, jednak mogłoby też w przyszłości być wykorzystywane polityczne poprzez Rosję - podkreśla brytyjski dziennik.

Europejskie rodziny wydadzą mniej na tegoroczne święta Ze świata