B. wiceminister zasobów przed komisją ds. VAT: spadek dochodów z VAT-u był powodem zmartwienia

W środę przed sejmową komisją śledczą ds. VAT zeznawał b. wiceminister finansów Dominik Radziwiłł. Mówił, iż VAT jest głównym źródłem budżetu państwa, więc spadek dochodów z tego datku był dużym zmartwieniem. Przyznał, że sam nie prowadził rozmów z ministrem zasobów lub wiceministrami na temat poboru podatku VAT. Radziwiłł był podsekretarzem stanu w MF w lutym 2009 r. i pełnił tę funkcję do 2012 roku.

Jak zeznał, podlegały mu departamenty: długu ogólnego, gospodarki narodowej oraz strategii regionalnej i rolnictwa.

"Z szeroko pojętymi podatkami: VAT-em, akcyzą, poborem ludzi podatków czy pracami legislacyjnymi w niniejszym obszarze nie posiadałem nic wspólnego" - mówił.

Błażej Parda (Kukiz'15) pytał świadka m. in. o świadomość powagi kwestii w MF w relacji z wystąpieniem luki VAT.

"Czy w ministerstwie panowało przekonanie, że stagnacja, spadek dochodów z VAT było spowodowane tylko kryzysem (... ) i dlatego > > nieszczególnie

Radziwiłł zaprotestował przeciwko tak postawionemu pytaniu. "Nie powiedziałbym, iż nieszczególnie badano. Jestem przekonany, że bardzo głęboko badano" - zapewniał. Choć - jak zastrzegł - problematyka podatkowa jest w obszarze jego kompetencji, to jednakże w resorcie "na pewno było to duże zmartwienie. "Był problem i szukano rozwiązania" - powiedział.

Dominik Radziwiłł przed komisją ds. VAT

Parda chciał zapoznać opinię Radziwiłła odnośnie wielkości luki VAT. "Nie należę do grupy wybitnych ekonomistów, o której wspominał minister Kotecki, nie jestem podatkowcem, zajmuję się zupełnie odmiennymi problemami niż podatki. Odrzucić mam opinii na temat luki budżetowej ani VAT-owskiej" - mówił Radziwiłł, nawiązując do odwiedzenia wtorkowej wypowiedzi Koteckiego przed komisją. Kotecki powiedział wówczas, że jest niewielu ekonomistów, którzy zajmują się problematyką luki VAT i są gotowi na jej rzecz wyrazić" jakąkolwiek opinię".

Przewodniczący komisji Marcin Horała (PiS) zapytał świadka, bądź uczestnicząc w posiedzeniach resortu lub rozmawiając nieformalnie spośród ministrem finansów czy wiceministrami był świadkiem, aby sprawa poboru podatku VAT i prawidłowości poboru się pojawiał. "Nigdy takich rozmów nie zaakceptować prowadziłem" - odpowiedział Radziwiłł.

Przyznał jednak, że w ramach współpracy wraz z NBP jego przedstawiciele mówili o "niedoszacowaniu przychodów z podatków".

"Oni bez wątpienia starali się uzasadnić wówczas, wyjaśnić, skąd ten niedobór wobec planu, stąd poniższa moja wiedza wówczas na ten temat" - mówił.

Dopytywany, czy w posiedzeniach kierownictwa pojawiał się temat ściągalności podatków, odpowiedział: "nie przypominam sobie takiej sytuacji".

Przyznał, hdy nie brał również udziału w procedowaniu projektu ustawy wprowadzającej odwrócony VAT dzięki złom. Nie uczestniczył również - jak mówił a mianowicie w rozmowach dotyczących problemu wprowadzenia odwróconego VAT-u na elektronikę w krajach Świata Zachodniej, np. w Niemczech czy we Włoszech.

Horała pytał, czy obok dyskusji ws. podwyższenia głównej stawki VAT były gadki w sprawie uszczelnienie systemu podatkowego. "Te elementy oczywiście łączą się" - przyznał świadek. Zastrzegł jednak, że podlegające mu wówczas departamenty zajmowały się stroną wydatkową, an on nie był pośród osób, które konsultowały te zagadnienia.

Wiceszef komisji Kazimierz Smoliński (PiS) pytał Radziwiłła, czy mógł zajmować się kwestiami długu Skarbu Państwa nie wiedząc, które to będą ostateczne przychody spośród podatków.

Świadek mówił, że dane na sprawa spodziewanych wpływów z datków były dostępne, an mężczyzna i podległe mu ekipy nie analizowały struktury profitów i dynamiki poboru podatków, tylko przyjmowały dane, które dostarczały odpowiednie departamenty.

B. wiceminister pytany na temat karuzele VAT-owskie

"Nie analizowałem, bądź poziom dochodów z akcyzy czy VAT jest duży, czy niski, jak i również, lub spada, czy rośnie" a mianowicie mówił Radziwiłł.

Smoliński zwrócił uwagę, że po okresie urzędowania Radziwiłła "karuzele VAT-owskie hulały powszechnie" jak i również pytał, czy nie skłoniło go to do zwrócenia uwagi na ten kłopot. Świadek odpowiedział, że "to interpretacja pana przewodniczącego".

Radziwiłł został zapytany również, czy znał Renatę Hayder. Jej osobę przywołano 21 listopada przed sejmową komisją śledczą, jako społeczną doradczynię ówczesnego ministra finansów Jacka Rostowskiego i partnera w firmie doradczej Ernst & Young.

Wiceminister zasobów z rządu PO-PSL Elżbieta Chojna-Duch zeznała wówczas poprzednio komisją, że według tej dziewczyny proces legislacyjny przejmowali od momentu urzędników resortu finansów zewnętrzni doradcy. W resorcie zasobów - jak mówiła a mianowicie gabinet miał "superpracownik" - Renata Hayder zatrudniona przy firmach doradczych - Arthur Andersen i Ernst & Young.

Świadek przyznał, że jej nie zna i nie spotkał do niej w trakcie swojej robocie w MF. Mówił także, że sam nie proch doradców społecznych. Dopytywany, lub ktoś z kierownictwa miał stałego doradcę społecznego, odpowiedział, że "nigdy się odrzucić spotkał z żadnym radcą społecznym".

Radziwiłł zapewnił też, że nigdy w trakcie pracy nad procedowanymi po resorcie projektami ustaw nie zaakceptować spotkał się z ministrem Sławomirem Nowakiem. "W jakimkolwiek bądź procesie legislacyjnym nie współpracowałem z ministrem Nowakiem" a mianowicie podkreślił.