Duckie Deck - polski startup, historia rozwoju

W biznesie coraz ważniejsze staje się budowanie zaufania - mówi nam wydawca Duckie Deck

Duckie Deck to przykład polskiej przedsiębiorstwa, który, choć zatrudnia 20 osób, działa na kilku rynkach zagranicznych, a w liście jego klientów wydaje się być m. in. McDonald's lub amerykańska sieć Applebee’s.

Żeby to osiągnąć, startup tworzący aplikacje dla najmłodszych, musiał powalczyć o zaufanie rodziców i marek, które podejmowały z nim kooperację. O tym, tak jak się robi, rozmawialiśmy z Tomaszem Hanem, współtwórcą Duckie Deck.

Ciufcia. pl jak i również Duckie Deck prosto spośród Krakowa

W 2008 roku spółka zaczynała jako platforma internetowa. Dziś ma na koncie osobistym ponad 8 mln pobrań stworzonych przez siebie aplikacji i sporą listę współpracowników, z którymi realizuje projekt edukacyjno-rozrywkowy Akademię Duckie Deck.

Dziesięć lat nim, czyli w czasach, gdy "uinternetowienie" Polaków było w stopniu 32 proc. – jak mówi Tomasz Han – dzieciom (i ich rodzicom) startup zaproponował Ciufcię. pl, edukacyjną platformę z grami dla maluchów w wieku 2-6 lat.

- Postawiliśmy na naukę przez zabawę. Byliśmy wtedy 3 serwisem na świecie, który dostarczał tego typu wartości. Okazało się, iż doszliśmy do ponad 400 tysięcy unikalnych użytkowników co miesiąc, którzy spędzali z naszą marką średnio 17 minut podczas jednej wizyty. Zebraliśmy też wtedy 250 tysięcy adresów mailowych od odbiorców – mówi Han.

Zobacz też: Dzięki tymże 7 zasadom sprawisz dobre wrażenie na rozmowach biznesowych

Eksperymenty z modelem biznesowym

Pomysł, który dobrze się przyjął, trzeba było opakować w odpowiedni model biznesowy. Krakowianie zaproponowali z początku wersję freemium i mikropłatności, ale ów formuła zupełnie się nie przyjęła.

- Zdecydowaliśmy się więc na współpracę z markami, takimi jak Hasbro, nimm2 czy DPD. Szybko zbudowaliśmy bazę tak zwane. early adopterów, którzy dali nam z początku duży zasięg – docieraliśmy do 30 proc. ówczesnej grupy odbiorców. Mieliśmy też napomknięte adresy mailowe od odbiorców – mówiliśmy im wprost, że je zbieramy jak i również mogą oczekiwać treści reklamowych od naszych partnerów.

- W 2011 roku kalendarzowego przeprowadziliśmy dodatkowo badania – chcieliśmy wiedzieć, w jaki sposób dzieci konsumują globalna sieć, co dało nam wiedzę praktyczną o tym, jak przystosowywać nasz produkt tak, aby dzieci chciały z jego korzystać - mówi Han.

Foto: materiały prasowe Tomasz Han

Dziś Duckie Deck to 16 aplikacji dostępnych na telefony jak i również tablety, 400 zabaw edukacyjnych na Ciufcia. pl i ponad 100 scenariuszy warsztatowych wykorzystywanych m. in. w trakcie Akademii Duckie Deck. Aplikacje komputerowe są płatne przy pobraniu, opłata jest jednorazowa, odrzucić ma w nich reklam. Kosztują ok. 3-4 dol. Duckie Deck licencjonuje też swoje produkty.

Ekspansja zagraniczna

W 2012 roku przyszła pora na zagraniczną ekspansję – na początek sektor amerykański. Zespół wpadł na pomysł, by wypromować się na dużych konferencjach w USA, w tym na imprezie wspieranej przez Billa i Melindę Gatesów.

- Dostaliśmy się w takim przypadku do ścisłego finału i jak można sobie zobaczyć w wyobraźni, zainteresowały się nami silnie amerykańskie media. Byliśmy również na słynnym SXSW po Teksasie. To właśnie w takim przypadku zaczęły się też naszym biurem interesować duże marki, tego typu jak McDonald's, Applebee's lub Buongiorno – mówi Han.

Dzieciaki, które odwiedzały McDonalda, mogły przy okazji pograć w gry Duckie Decka.

- To dawało nam coraz większą rozpoznawalność. Nasz model opierał się w USA głównie na App Storze i Apple zauważył, że jest tego rodzaju studio z Polski produkujące aplikacje, zaczął nas popierać, liczba pobrań rosła. Zaś w tym czasie rozpoczeliśmy wchodzić na inne rynki, np. hiszpański – opowiada Tomasz Han.

O Duckie Deck robiło się wtedy coraz głośniej. Startupowcy z Polski pojawili się w materiale telewizji BBC. Dziś firma zatrudnia 20 osób, w poniższym m. in. programistów, grafików, psychologów dziecięcych. Nad aplikacjami i grami sygnowanymi marką Duckie Deck pracuje samodzielnie, a niektóre projekty są outsourcowane.

Od 2012 r. programy Duckie Deck zostały pobrane ponad 8 milionów razy. Średni czas, jaki użytkownicy z nimi spędzają to 25 minut (w kanałach mobilnych).

Firma organizuje też zajęcia pod spodem szyldem Akademia Duckie Deck, na których uczy i bawi.

- Na grach desktopowych i programach mobile to kierunek, przy którym obecnie zmierza Duckie Deck - tworzenia przestrzeni w offline do samodzielnego odkrywania, zarówno dla małych, jak i ich rodziców – mówią nam pełnomocnicy firmy.

To również sposób na budowanie powierzenia do marki i trochę, co można wykorzystać w relacji z partnerami biznesowymi. Duckie Deck organizuje zajęcia gwoli dzieciaków na całym kuli ziemskiej, wykorzystuje podczas nich odrzucić tylko tablety, ale zabawki, drony i urządzenia IoT (internetu rzeczy). Współpracuje też z Centrum Nauki Kopernik.

- Akademia Duckie Deck jest technologiczna, jednak technologia jest tylko programem do rozwoju i weny. Chcemy pokazać, że technika daje niesamowitą przestrzeń do odkrywania. Rodzic spędza czas ze swoim dzieckiem, tworzy relację. Z technologią wydaje się być tak jak z kilkoma innymi rzeczami - jeżeli przesadzamy, nie jest dobrze, ale dziś nie zatrzymamy postępu technologicznego. Nasza firma staramy się ją wykorzystywać, żeby edukować. Był taki serial "Było sobie życie" pokazywany w telewizji. Niesamowicie rozwijający, ale i taki, który bawił. To samo staramy się robić w Duckie Deck – mówi Han.

Rodziny z dziećmi marnują z marką Duckie Deck podczas takich warsztatów 3-4 godziny. To procentuje. Bowiem w trakcie zajęć w ramach Akademii, które będą darmowe, firma niczego nie sprzedaje, ale jest wówczas okazja dla marek, by pokazały się potencjalnym odbiorcom. I robią to.

- Akademia to położenie, w którym marka partnera może coś pokazać, skonstruować kontekst i zanim nabywca podejdzie do półki, stanowić może wybierze produkt marki, którą zna i która mu się dobrze kojarzy, a nie produkt rywalizacji – mówi Tomasz Han.

Według niego w przyszłości coraz większe znaczenie stanie się miało to, z czymże kojarzy się dana renoma i w jakim pojawia się kontekście. Pokazuje na firmy, które bojkotują budżety na YouTubie, ponieważ ich marka została pokazana przy skandalicznym wideo spośród udziałem dzieci. Jego w mniemaniu widać, że się w to nie godzą, natomiast ten kontekst zaczyna dysponować naprawdę duże znaczenie.

Cipras rozmawiał z Draghim jak i również Lagarde Ze świata