Hyundai Santa Fe – czy koreańska motoryzacja dogoniła Europę?

Pozycja samochodów typu SUV jest niezachwiana i nadal długo będzie. Tyle hdy teraz wybór jest wiele trudniejszy, tym bardziej, jeśli znaczek na masce nie zaakceptować ma dla ciebie aż naprawdę dużego znaczenia. Czy Koreańczycy już dogonili Europę, natomiast teraz bawią się spośród nią w kotka jak i również myszkę? Sprawdziliśmy, testując nieznanego, dużego SUV-a Hyundaia, to znaczy Santa Fe.

Pierwsze wrażenie

Dyskusyjna stylistyka największego SUV-a koreańskiej marki jest pochodną tego, co mieliśmy szansę zobaczyć w Konie, najmniejszym bracie Santa Fe. Nienaturalnie wąskie światła dzienne przypominają te z Jeepa Cheerokee, a przekombinowany przód przechodzi po bardzo spokojną i zrównoważoną resztę budzącej respekt figury.

Foto: Łukasz Walkiewicz

Samochód wygląda potężnie jak dzięki średniej wielkości SUV-a. Wyłącznie tył Santa Fe wydaje się być dość anonimowy i mógłby należeć do każdej odrębnej marki, zupełnie jakby projektantom na ten element samochodu zabrakło pomysłu.

Wnętrze

Foto: Łukasz Walkiewicz

Dziś to koreańskie samochody są wzorem gwoli europejskich marek. Komfortowo, wielce i wygodnie – faktycznie się siedzi w Santa Fe. Za to można polubić SUV-y: za łatwe jak i również sprawne wsiadanie oraz wysiadanie, co ważne jest obecnie przy tak powszechnych kłopotach z kręgosłupem, z względu siedzącego trybu życia.

Wnętrze sprawia przytulne, domowe wrażenie, a materiały, spośród którego jest wykonane, są niezłej jakości. Gruba (ale nie za gruba), podgrzewana kierownica, pokaźny schowek przed skrzynią biegów i wygodnie umieszczone miejsca na kubki z kawą to skromne, nierzucające się w ślepia, ale ważne zalety.

Kierowca i pasażer, nawet jeśli mierzą po dwa metry wzrostu i istnieją fanami sportów siłowych, odrzucić powinni mieć najmniejszych zagrożeń ze znalezieniem sobie obszaru. Co prawda tylna kanapa nie jest tak obszerna, jak w największym rywalu – Skodzie Kodiaq, ale nie zaakceptować ma się czego wstydzić. Większość zadań związanych z rodziną nie powinna być gwoli tego auta żadnym tematem.

Holowana przyczepa spośród hamulcem może ważyć chociażby 2 tony, więc o ile wozisz quady, motory, łódkę – powinieneś być zaspokojony. Poza tym dostępnych jest 7 miejsc, więc jeżeli oprócz pociech chcesz zarekwirować na wycieczkę dziadków, wówczas jest to właściwy auto. Minusy? Elektryczna klapa zapoczątkowuje się na tyle długo, że zanim to się stanie, zdążysz wypić kawuchę.

Multimedia i gadżety

Foto: Łukasz Walkiewicz

W topowej klasy do dyspozycji jest dotykowy, ośmiocalowy ekran umieszczony na środku konsoli. Obsługuje Apple CarPlay i Android Samochód. Kierowca na szybie czyta ostre jak brzytwa informacje z wyświetlacza head-up, które niesłychanie pomagają podczas nocnej podróży. Adaptacyjny tempomat, ostrzeżenie o pojawieniu się pojazdu po martwym polu, ostrzeżenie przed kolizją, ostrzeżenie o obrotu w poprzek drogi – te i wiele pozostałych udogodnień sprawiają, że Hyundai bez kompleksów może z powodzeniem walczyć z każdym rywalem w swojej klasie, natomiast kierowca i pasażerowie potrafią miewać się bezpiecznie.

8-biegów i automat

Foto: Łukasz Walkiewicz

Pod maską testowanego egzemplarza, karmione olejem napędowym 200 koni mechanicznych generowanych przez silnik 2. 2 CRDi. To sporo, ale należy pamiętać, że auto waży prawie dwóch tony i generuje duże opory powietrza, więc odrzucić jest to demon prędkości, choć nie ma też w co narzekać. Około dziewięciu sekund potrzebujemy, aby uzyskać 100 kilometrów na godzinę, an elastyczność na każdym biegu jest bez zarzutu.

Silnik brzmi całkowicie przyjemnie, oczywiście jak na diesla, i jest dobrze wyciszony. Odnoszę wrażenie, że poniekąd lepiej niż w konkurencyjnej Skodzie Kodiaq. Podczas szybkiej jazdy autostradowej do uszu dochodzi tylko szum opon i powietrza wirującego wokół lusterek.

Ośmiobiegowa, automatyczna skrzynia, która jest dostępna spośród dwoma mocniejszymi wersjami silnikowymi, spisuje się wzorowo. Odrzucić szarpie, płynnie przerzuca biegi i niemal narzuca stały i zrelaksowany styl przejażdżki. To mi odpowiada. W subiektywnym odczuciu pracuje dużo przyjemniej niż dwusprzęgłowe skrzynie niemieckich rywali.

Wrażenia

Foto: Łukasz Walkiewicz

Hyundai Santa Fe jest łatwy w prowadzeniu, an inżynierowie przyłożyli się do układu kierowniczego, jakiego wspomaganie nie jest oraz za mocne, ani zbyt słabe. Podczas testu dał mi wrażenie "czucia" drogi i odpowiedniego oporu na kierownicy. Tutaj pada następny mit, że koreańskie auta może i mają całość, czego wymagamy od samochodu, ale ich prowadzenie jest dalekie od ideału. Wówczas przeszłość. Może nie wydaje się być to najlepszy samochód do odwiedzenia przerzucania między zakrętami (w końcu to SUV, zaś nie sportowe coupe), ale zabierając pod uwagę jego przeznaczenie – nie ma się czego wstydzić.

Dodatkowym atutem są bardzo porządne hamulce, które potrafią powstrzymać tego dwutonowego kolosa na niecałych 35 metrach spośród prędkości 100 km/h. Wówczas wynik, którego może zazdrościć wiele lżejszych aut kompaktowych. Napęd 4x4 pozwala bez stresu myśleć zarówno o nieodśnieżonych osiedlowych drogach, jak jak i również o zabłoconych leśnych duktach i zimowych wyjazdach na narty, choć pamiętaj, iż podstawowa wersja Santa Fe napędzana jest tylko w przód.

Ekonomia

Foto: Łukasz Walkiewicz

Na pełnym baku wolno zrobić nawet niemal tysiąc kilometrów, a średnie spalanie w teście wyniosło delikatnie ponad 7 litrów oleju napędowego na każde setka kilometrów. Jak na faktycznie duży, praktyczny i pojemny samochód, to dobra wartość. Silnik spełnia normę Euro 6d-TEMP.

Pieniądze

Podstawowa wersja Santa Fe z silnikiem 2. 0 CRDi 150 KM, mechaniczną skrzynią biegów i napędem tylko na przód kosztuje 139 900 zł. Kompletnie wyposażony Hyundai Santa Fe z silnikiem 2. 2 CRDi 200 KM kosztuje aż 226 900 zł. Rywale? Również 7-osobowa Skoda Kodiaq wraz ze 190-konnym, dwulitrowym dieslem, 7-biegową skrzynią DSG i napędem na 4 koła doposażona niemalże po dach w większość opcji nie przekroczy 200 000 zł. Land Rover Discovery Sport, który też gra w tej klasie w podstawie (również silnik wysokoprężny 150 KM, manualna skrzynia i napęd na przód) kosztuje 153 900 złotych, a 240-konny diesel – 235 000 zł.

W dwóch słowach

Foto: Łukasz Walkiewicz

Hyundai robi coraz solidniejsze samochody. Bacznie obserwuje europejski i amerykański rynek. Zatrudnia europejskich inżynierów oraz projektantów i jest tego wynik. Santa Fe jest dobrym samochodem, nie gorszym, a w wielu dziedzinach nawet lepszym od czołowych konkurentów. Jest komfortowy, dynamiczny, pojemny i całkiem oszczędny. Odsłona 2. 2 CRDi jest zbyt droga, ale jest nadal 185-konne 2. 0, jakiemu warto się bacznie przyjrzeć, chcąc kupić 7-osobowego, rodzinnego SUV-a.