Dan Lyons krytykuje startupy jak i również Dolinę Krzemową

„Bańka startupowa to kolos na drewnianych nogach”

Przez sporo lat obserwował Dolinę Krzemową jako dziennikarz, pracował metrów. in. dla amerykańskiego „Newsweeka”.

Dziś Dan Lyons jest jednym ze scenarzystów serialu HBO „Silicon Valley” i autorem głośnej lektury „Disrupted: My misadventure in the Start-up Bubble”, która została w USA bestsellerem.

Opisuje w pani a pewien startup, który zatrudnił go jako specjalistę od czasu marketingu. Jeden z tychże, które „chcą zmienić świat”, ale w rzeczywistości nie mają pojęcia o tym co robią. Business Insider Polska opowiada o robocie przy serialu i krytykuje startupowych mitomanów.

Jak zostałeś scenarzystą „Silicon Valley”?

Dan Lyons: W 2010 sprzedałem pomysł na serial telewizyjny oparty o moją książkę i bloga „The Secret Life of Steve Jobs”, na którym publikowałem jako fałszywy Steve Jobs (Lyons zaprzestał blogowania przy tej formule po zgonu Jobsa w 2011 roku kalendarzowego – red. ). Serial miał nosić tytuł „Icon” i dziać się w Dolinie Krzemowej. Niestety nie zaakceptować doszło do jego adaptacji. Ale w 2014, kiedy twórcy „Silicon Valley” sprzedawali swój serial HBO, mieli swiadomosc o mnie i mojej twórczości, i zaproponowali, żebym do nich dołączył.

Jak prezentuje się proces tworzenia serialu „od kuchni”?

To bardzo ciekawe przeżycie zobaczyć jak serial staje się całością. To trochę chaotyczny proces. Może się tracić, że kręcenie komedii to tylko zabawa, ale tak nie jest. Jest przy tym sporo stresu, autora są też w ciągłym strachu, że odcinki nie są dostatecznie zabawne. Poprzez większość czasu wygląda to tak, że 10-12 ludzi siedzi w jednej lokalu i uczestniczy w regularnej burzy mózgów, podczas jakiej rodzą się pomysły.

Co pragniesz przekazać w swojej książce „Disrupted”?

Napisałem ją, ponieważ tak sporo mówi się o tym, jakie fajne i ekscytujące będą startupy. Są wykorzystywane jak model ilustrujący, jak różne firmy powinny działać. Urosła wokół nich cała mitologia, ich twórcy są wychwalani - mówi się na temat nich jak o bohaterach, podejmujący ogromne ryzyko. Występują niezliczone historie o tym jakie to wielkie wyzwanie, jakim szaleńcem trzeba być, żeby założyć startup, że wówczas nie dla każdego. Niektóre osoby założyciele są traktowani przy Dolinie Krzemowej jak gwiazdy rocka. To, co ujrzałem w HubSpot było kompletnie odmienne od mitologii, którą tworzy się wokół startupów. Firma była kiepsko zarządzana, założyciele nie mieli pojęcia co robią i rzadko można ich stało spotkać w biurze, natomiast większość managerów średniego szczebla okazało się imbecylami. Biuro stało pełne absurdalnych atrakcji takich jak darmowe piwo, stoliki do piłkarzyków czy ping-ponga, a wszyscy bardzo mocno starali się pokazać, że praca sprawia im zabawa. Jednak za tą fasadą krył się słaby towar i bardzo napięte zamiary sprzedażowe. W rzeczywistości jest to bezwartościowy biznes, który nie może przynieść przychodu nawet po 10 czasach działania.

Twoja książka stała się bestsellerem - czy sądzisz, że otworzyła niektórym ślepia? Jak zareagował startup, który to opisywałeś?

HubSpot nie polubił książki, ale przyznali, że opisałem po niej prawdę. Nie każdy naturalnie zostali jej fanami, lecz hejterzy są w mniejszości.

Jesteś jednym z niewielu, jacy otwarcie i mocno krytykują środowisko startupowe. Czy ktoś podziela twoją opinię?

Wydaje mi się, że jako pierwszy dopuściłem się krytyki w tak wyczerpujący sposób. Pozostali pisali coś tu i w tym miejscu, ale to był 1-wszy raz, kiedy ktoś opisał to w książce jak i również powiedział głośno, że przy tej szalonej kulturze całość często opiera się dzięki słabych modelach biznesowych. W rzeczywistości to gra ustawiona przez fundusze venture capital, które nie robią stabilnych, długotrwałych biznesów. Zamiast tego szukają sposobów, dzięki którym mogą wyciągnąć pieniążki z publicznych rynków.

Co chciałbyś przekazać młodym ludziom, którzy chcą załóżyć swój startup? Wielu z nich słucha twoich występień na tego rodzaju wydarzeniach jak zbliżające się Bitspiration.

Nie zakładaj startupu tylko zatem, że chcesz założyć startup. Jeśli masz naprawdę doskonały pomysł i świetny produkt, w oparciu o który możesz stworzyć mocną, wartościową firmę - zrób wówczas. Zbyt wielu ludzi dziś zakłada firmy, ponieważ potrzebują być CEO. Nie w każdym przypadku ma dla nich przesłanie to, czym firma się zajmuje i jaki produkt tworzy. Chcą po prostu prowadzić startup. To szczegółowo tak jak w sytuacji osób, którzy chcą zostać prezydentem nie zaakceptować dlatego, że chcą coś zmienić, ale dlatego, iż po prostu chcą stanowić prezydentem. Nie róbcie tegoż!

[Dan Lyons wystąpi w przyszłym tygodniu w Warszawie na festiwalu Bitspiration (6-7 czerwca) To jedna z największych imprez zrzeszających przedsiębiorców i akcjonariuszy z Europy Środkowo-Wschodniej]

Tagi: startupy Komentując korzystasz z narzędzia Facebooka. Publikowane komentarze są prywatnymi poglądami Użytkowników. Aby zgłosić wykroczenie – kliknij w odnośnik „Zgłoś Facebookowi” przy wybieranym poście. Regulamin i maksymy obowiązujące na Facebooku mieszczą się pod adresem https://www.facebook.com/policies

Polecamy

  • Piotr Kuczyński: "Jestem wściekły. Zmieniłem zdanie o likwidacji OFE. Dzięki jeszcze gorsze"

  • Jeśli ktoś spóźnił się ze złożeniem PIT, ma możliwość uniknąć kary. Wystarczy czynny żal

REKLAMY Koniec bloku reklamowego

Afera GetBack

  • Trigon TFI zmienia nazwę według aferze GetBacku

  • Afera GetBacku. Gerda Broker próbuje uciec spod topora

  • Afera GetBack. Twórca Altus TFI znał nowe zarzuty

  • Zatrzymano byłego prezesa Koncepcja Banku i kilkunastu pracowników. Chodzi o aferę GetBack

Notowanie

Chile: pracownicy największej na globie kopalni miedzi chcą strajkować Ze świata