Dlaczego potrzebujemy globalnego banku centralnego

17 lutego 2021
Category: Mieć Wpływ

Jeśli zbliżający się światowy szczyt George’a W. Busha dotyczący sposobu naprawy zepsutego systemu finansowego na świecie – wydarzenie proponowane przez kilku europejskich prezydentów i premierów – ma być poważnym wysiłkiem, przywódcy powinni rozpocząć tworzenie podwalin pod utworzenie globalnego banku centralnego.

Pomysł takiej instytucji byłby politycznym niestartem przed obecną klęską. Kryzysy ostatnich kilkudziesięciu lat – krach zadłużenia w Ameryce Łacińskiej na początku lat 80., krach na giełdzie w 1987 r., Załamanie oszczędności i kredytów na początku lat 90.

XX wieku załamanie się giełdy internetowej na początku tej dekady – nie wiązało się z zasięgiem globalnych powiązań między instytucjami finansowymi ani zadziwiającymi konsekwencjami złożonych papierów wartościowych, które obserwujemy dzisiaj. W żadnym z tych poprzednich wybuchów globalny system kredytowy nie zamknął się, jak to miało miejsce w ostatnich tygodniach; w żadnym z nich rządy zarówno w krajach uprzemysłowionych, jak i rozwijających się nie interweniowały tak masowo, zbliżając się do nacjonalizacji całego globalnego systemu bankowego.

I w żadnym nie było tak jasne, że nie ma skutecznego organu zarządzającego w centrum globalnych finansów. Był czas, kiedy amerykańska Rezerwa Federalna odgrywała tę rolę, jako główna instytucja finansowa najpotężniejszej gospodarki świata, nadzorująca jedną globalną walutę. Ale wraz z rozwojem rynków kapitałowych, wzrostem walut takich jak euro i pojawieniem się potężnych graczy, takich jak Chiny, przeniesieniem bogactwa do Azji i Zatoki Perskiej oraz, oczywiście, głęboko zakorzenionymi problemami samej gospodarki amerykańskiej Fed nie ma już możliwości samodzielnego przewodzenia.

Po drugiej wojnie światowej MFW miał być także centralną instytucją finansową. Ale przez dziesięciolecia wywierał coraz mniejszy wpływ na bogate kraje uprzemysłowione. Zmniejszyła się również jego wiarygodność w Azji i Ameryce Łacińskiej. Nadal uczestniczy w ratunkach dla krajów takich jak Islandia i Pakistan, ale jego niegdyś centralna rola w ochronie globalnej stabilności wyraźnie dobiegła końca. A co najważniejsze, jego polityczna legitymacja jest głęboko wadliwa, ponieważ jej struktura zarządzania odzwierciedla lata pięćdziesiąte, przy czym Belgia ma większą siłę głosu niż Chiny.

W przyszłości potrzebny jest globalny bank centralny do nadzorowania pozbawionego steru światowego systemu finansowego. Może pełnić wiele krytycznych funkcji.

Mógłby być wiodącym regulatorem dużych globalnych instytucji finansowych, takich jak Citigroup czy Deutsche Bank, których działalność wykracza poza granice. Mógłby monitorować ryzyka pojawiające się na rynku globalnym i stworzyć system wczesnego ostrzegania, który ostrzega banki i krajowe organy regulacyjne o zbliżających się problemach i zmusza je do modyfikacji ich polityki.

Mógłby pełnić funkcję sądu upadłościowego w przypadku konieczności restrukturyzacji dużych światowych banków działających w wielu krajach. Mógłby nadzorować nie tylko duże banki komercyjne, takie jak Mitsubishi UFJ, ale także „alternatywny system finansowy, który rozwinął się w ostatnich latach, składający się z funduszy hedgingowych, prywatnych grup kapitałowych i państwowych funduszy majątkowych – z których wszystkie są obecnie zasadniczo nieuregulowane.

Nowa instytucja mogłaby mieć wpływ na kluczowe kursy walutowe i mogłaby poprowadzić nową konferencję monetarną w celu wyrównania dolara i juana, ponieważ jedną z jej pierwszych misji byłoby zajęcie się wielką nierównowagą finansową, która wisi jak miecz nad gospodarka światowa.

Globalny bank centralny nie wyeliminowałby potrzeby Rezerwy Federalnej ani innych krajowych banków centralnych, które nadal będą odpowiadać na pierwszej linii za rozsądną politykę regulacyjną i stabilność monetarną w swoich krajach. Miałoby to jednak na nich duży wpływ, jeśli chodzi o przestrzeganie polityki zgodnej z globalnym wzrostem i stabilnością finansową. Na przykład współpracowałaby z kluczowymi krajami w celu lepszej koordynacji krajowych programów stymulacyjnych, gdy świat wchodzi w recesję, tak jak ma to miejsce obecnie, aby skumulowany wpływ różnych działań krajowych nie był tak dramatyczny, że zasiewają nasiona kryzysu. globalnej inflacji. Jest to duże zagrożenie, ponieważ wydatki rządowe wszędzie idą w górę.

MFW mógłby nadal istnieć, ale jego zarząd musiałby zostać zrestrukturyzowany, jego rola ratunkowa dla mniejszych krajów byłaby dokładnie określona, ​​a jego kierunki – w tym surowość warunków, jakie narzuca pożyczkobiorcom – musiałyby pochodzić z nowego banku centralnego.

Aby nadać mu legitymację, globalny bank centralny musiałby być zarządzany w świetle realiów politycznych. Oznacza to, że jego zarząd składałby się nie tylko z najwyższych urzędników finansowych Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, strefy euro i Japonii, ale także Chin, Arabii Saudyjskiej, Brazylii, RPA i być może kilku innych.

Gdyby globalny bank centralny istniał przed dzisiejszym kryzysem finansowym, mógłby zabrzmieć ostrym ostrzeżeniem o nieodpowiedzialnych transakcjach finansowych znacznie wcześniej; i gdyby został ustanowiony z zębami organów ścigania, na jakie zasługuje, miałby siłę, by zażądać, być może już w 2005 roku, aby banki i inne instytucje finansowe zaczęły gromadzić rezerwy w czasach boomu, zamiast pozwolić im utrzymywać niższe rezerw właśnie dlatego, że zyski rosły. Można by zauważyć, że instytucje finansowe gromadziły dług, który był 30-krotnie większy od ich kapitału i narzucał – lub zmusił krajowe banki centralne do narzucenia – bardziej umiarkowanych wskaźników dźwigni.

Światowy bank centralny warty swojej soli powstrzymałby nie tylko banki komercyjne, ale także luźno regulowane banki inwestycyjne, ponieważ wszystkie takie instytucje byłyby zobowiązane do przestrzegania standardów regulacyjnych banków światowych lub byłyby na czarnej liście na światowych rynkach. Interweniowałby on, by poradzić sobie z Lehman Brothers i AIG, zarówno o prawdziwie globalnym zasięgu, jak i obciążając tym samym nie tylko amerykańskich podatników, ale także podatników z innych krajów, którzy korzystali z usług tych instytucji.

Gdyby istniał, globalny bank centralny działałby bez atmosfery paniki, którą przejawiały krajowe banki centralne i ministerstwa finansów podczas tego krachu. Idealnie byłoby, gdyby zebrał swoją radę zarządzającą na długo przed finansową eksplozją, aby wykonać skoordynowany plan ratunkowy i globalnych bodźców, będący częścią jego stałej roli, jaką powinno być przygotowywanie się na kryzysy.

Trudno byłoby przecenić polityczny sprzeciw, jaki jakakolwiek oficjalna propozycja globalnego banku centralnego wywołałaby w różnych okręgach wyborczych, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych. Wśród wielu zarzutów krytycy będą protestować przeciwko ustanowieniu „rządu światowego. Ale mamy Światową Organizację Handlu, która ma prawnie wiążące uprawnienia w sporach handlowych. Mamy Światową Organizację Zdrowia ds. Chorób zakaźnych, która może poddawać kwarantannie całe kraje. Obecnie działa Sąd Światowy, który ma znaczące znaczenie prawne i moralne.

We use cookies to provide you with the best possible experience. By continuing, we will assume that you agree to our cookie policy